Zapewne każdy z nas kojarzy z domów swoich dziadków lub starych mieszkań z wielkiej płyty niewielkie skrzynki z dwoma "korkami" (bezpiecznikami topikowymi). Często jeden z nich odpowiadał za oświetlenie, a drugi za wszystkie gniazdka w domu. Dziś, gdy spojrzymy na rozdzielnicę w nowo budowanym domu, widzimy ogromną szafę pełną kilkudziesięciu różnych modułów (S-ek, wyłączników różnicowoprądowych, ograniczników przepięć). Skąd wzięła się ta zmiana i dlaczego rozdzielnica to obecnie prawdziwe "serce" Twojego domu?
Dlaczego nie buduje się już instalacji na 2 bezpiecznikach?
Odpowiedź jest prosta: zmienił się nasz styl życia. W latach 80. w domu działała lodówka, telewizor kineskopowy, pralka wirnikowa i kilka żarówek. Dziś mamy płyty indukcyjne, piekarniki elektryczne, zmywarki, suszarki do ubrań, klimatyzatory, pompy ciepła i potężne komputery. Podłączenie tego wszystkiego pod jeden lub dwa obwody skutkowałoby natychmiastowym spaleniem przewodów (lub ciągłym przepalaniem bezpiecznika). Przepisy budowlane oraz zdrowy rozsądek wymuszają dziś dzielenie instalacji na wiele niezależnych obwodów. Urządzenia o mocy powyżej 2kW muszą mieć swój własny przewód i własny bezpiecznik w rozdzielnicy.
Układ "Gwiazdy" – drożej, ale znacznie lepiej
W nowoczesnych instalacjach (zwłaszcza tych przygotowywanych pod Inteligentny Dom) dominuje tzw. topologia gwiazdy. Oznacza to, że z niemal każdego gniazdka lub włącznika oświetlenia prowadzimy osobny, bezpośredni kabel prosto do rozdzielnicy głównej. Z punktu widzenia rozdzielnicy wygląda to tak, jakby promienie rozchodziły się we wszystkie strony do konkretnych punktów – stąd nazwa "gwiazda".
Zalety gwiazdy: To rozwiązanie daje absolutną kontrolę nad instalacją. Możemy w rozdzielnicy zamontować przekaźniki i sterować każdym gniazdkiem z poziomu smartfona. W razie awarii uszkodzony obwód jest natychmiast izolowany, a diagnostyka jest banalnie prosta.
Wady gwiazdy: Zużywa się znacznie więcej przewodu (często kilometry kabli w jednym domu jednorodzinnym), co pociąga za sobą większe koszty materiału oraz dłuższą pracę elektryka. Co za tym idzie, sama rozdzielnica musi być o wiele większa, aby pomieścić te wszystkie przewody i aparaturę modułową.
Dlaczego odeszliśmy od puszek łączeniowych pod sufitem?
Jeśli kiedykolwiek zdejmowałeś tapetę w starym bloku, na pewno trafiłeś pod sufitem na okrągłe, zaszpachlowane dekle. To puszki odgałęźne. Kiedyś główny przewód zasilający biegł wzdłuż sufitu, a w takich puszkach (skręcając kable kombinerkami) robiono odnogi w dół do gniazdek. To system bardzo tani i oszczędny w kable, ale niezwykle awaryjny.
Skrętki po latach utleniały się, zaczynały iskrzyć i często prowadziły do upalenia zera lub pożaru. Co gorsza, aby naprawić usterkę, trzeba było pruć i niszczyć gładzie na wysokości sufitu. Obecnie instalacje wykonuje się w systemie bezpuszkowym. Łączeń dokonuje się za pomocą niezawodnych złączek WAGO, ale są one ukryte w pogłębionych puszkach bezpośrednio pod gniazdkami lub włącznikami. Jeśli coś się zepsuje, elektryk po prostu wyciąga gniazdko – ma pełny dostęp do łączeń bez niszczenia ściany.
Czym jest selektywność zabezpieczeń?
Posiadanie dużej, podzielonej na wiele obwodów rozdzielnicy gwarantuje nam tzw. selektywność działania. Wyobraź sobie, że w środku nocy psuje się zasilacz od lampki nocnej w sypialni i powoduje zwarcie. W starej instalacji z jednym "korkiem" zgasłoby światło w całym domu, wyłączyłaby się lodówka i piec CO.
Dzięki selektywności zwarcie w sypialni spowoduje wyzwolenie tylko jednego, małego bezpiecznika odpowiedzialnego za gniazdka w tym konkretnym pokoju. Reszta domu (korytarz, kuchnia, ogrzewanie) funkcjonuje całkowicie normalnie. Zapewnia to ogromny komfort i bezpieczeństwo.
Rozdzielnica elektryczna to skomplikowany system aparatów dbających o Twoje życie i mienie. Dobrze zaprojektowana (w odpowiednim układzie z dużą ilością obwodów) to gwarancja bezawaryjnej pracy całego domu przez długie dziesięciolecia.
